Piotr spawał duży cylindryczny zbiornik w fabryce na południowym wschodzie kraju, gdy niespodziewanie pękło łączenie. Próbując się ratować, poleciał do przodu i gwałtownie się skręcił, poważnie raniąc prawą kostkę i goleń. Został przewieziony do szpitala i wymagał operacji, by zespolić kilka złamań. Przez pierwsze miesiące towarzyszył mu ból, orteza na nodze i kule oraz nauka ponownego obciążania kończyny. Nawet po zrośnięciu się kości kostka pozostała sztywna i obrzęknięta, a Piotr odczuwał piekący, neuropatyczny ból nasilający się przy dłuższym staniu. Sen był zaburzony, nastrój obniżony, a codzienne obowiązki rodzinne — jak odwożenie dzieci do szkoły, prace domowe czy nawet stanie przy zlewie podczas zmywania — wymagały ogromnego wysiłku.
Piotr poprosił nas o podjęcie działań w celu uzyskania odszkodowania. Przedstawiliśmy fakty pracodawcy i jego ubezpieczycielowi, zebraliśmy raport powypadkowy i zdjęcia oraz złożyliśmy wniosek do IRB (Komisji ds. Obrażeń Cielesnych). Gdy ubezpieczyciel zakwestionował skalę obrażeń i ich wpływ na zdolność do pracy, sprawa trafiła do sądu. Zgromadziliśmy obszerne oświadczenia współpracowników Piotra, pełną dokumentację szpitalną i od lekarza rodzinnego oraz przygotowaliśmy czytelną, dzienną listę jego objawów i ograniczeń. Zorganizowaliśmy niezależne badania medyczne — ortopedyczne, leczenia bólu i psychiatryczne — aby właściwie udokumentować przebieg urazów, a nie opierać się wyłącznie na wczesnych zdjęciach RTG.
Sprawa miała realne skutki dla zarobków Piotra; biegły z zakresu doradztwa zawodowego przeanalizował, co Piotr wciąż może bezpiecznie wykonywać, ile godzin jest w stanie pracować na nogach i co to oznacza dla przyszłych możliwości zatrudnienia. Inżynier przejrzał również metodę pracy i konstrukcję zbiornika, by ustalić, dlaczego łączenie uległo awarii i co należało zrobić, aby temu zapobiec. Uzyskaliśmy też raport księgowy, by oszacować przyszłe ryzyko w prostych liczbach, a nie na podstawie domysłów.
Obrona podniosła kilka argumentów: że Piotr wyzdrowiał na tyle, by wrócić do ciężkiej pracy; że mógł uniknąć upadku; oraz że wszelkie utrzymujące się problemy są „nieproporcjonalne” do wypadku. Odpowiedzieliśmy na nie konsekwentną dokumentacją, wyważonymi opiniami biegłych i cierpliwą, krok po kroku argumentacją. Piotr kontynuował rehabilitację, fizjoterapię i zabiegi odczulające, dostosowując tempo aktywności, co pozwoliło wykazać jego starania w powrocie do zdrowia. Dowody z zakresu doradztwa zawodowego wyjaśniły, dlaczego przejście na lżejsze stanowisko prawdopodobnie obniży dochody i dlaczego przekwalifikowanie wymaga czasu.
W miarę zbliżania się terminu rozprawy przygotowaliśmy sprawę do rozpoznania, sporządziliśmy listę świadków, wymieniliśmy raporty i przekazaliśmy Piotrowi jasne wskazówki, jak będzie wyglądać postępowanie sądowe. Odbyło się posiedzenie ugodowe i po długim dniu, pełnym ofert i kontrpropozycji, Piotr zaakceptował kwotę 265 000 euro, a jego koszty prawne zostały pokryte. Kwota ta uwzględniała nie tylko ból i operacje, ale także zmniejszoną wydolność, wpływ na życie rodzinne oraz realne ryzyko, że w dłuższej perspektywie ciężka praca fizyczna nie będzie możliwa.
Powyższa historia jest prawdziwa. Imiona i miejsca zostały zmienione w celu ochrony prywatności osób zaangażowanych.
